komentarz

Przekaz z 29 maja 2008

Naturalnym problemem człowieka na ziemi są braki. Brak pieniędzy, brak czasu, brak miłości, brak przestrzeni – od mieszkaniowej po komfort psychiczny, brak wolności dosłownie i w przenośni i dalej można tak mnożyć wasz ziemski niedostatek. Skąd biorą się takie myśli, skąd bierze się takie przekonanie, skąd bierze się ciągłe narzekanie na ciągłe braki. Skąd sama świadomość braku czegokolwiek i jak temu zaradzić?

Poczucie braku w jakiejkolwiek postaci bierze się po pierwsze: z poczucia zaniżonej oceny własnej, po drugie: ze standardów narzucanych przez społeczeństwo, po trzecie: z lęku, lęku przed niedostatkiem. W tym wypadku już samo myślenie w kategoriach strachu przed niedostatkiem generuje przekonanie o niedostatku i w konsekwencji niedostatek. Ale niedostatek w pojęciu danej osoby.

Niedostatek jest pojęciem względnym. Dla każdego człowieka oznacza co innego. Dla jednych niedostatkiem jest brak jachtu, dla innych brak chleba. I jeden i drugi człowiek ma to samo odczucie niedostatku. Powiecie, brak jachtu i brak chleba to nie to samo. Ale w odczuciu obu osób jest bardzo podobne czucie braku. Jest tylko jeden wyjątek. Ludzie zamożni , opływający w dostatek materialny, zdecydowanie gorzej znoszą jakiekolwiek braki, aniżeli ludzie, żyjący skromnie, czasami skrajnie ubogo.

Powiem więcej. Osoby niezamożne, żyjące z dnia na dzień bez stałych dochodów, bądź z bardzo skromnymi dochodami, niejednokrotnie żyją pełniej i radośniej. Uwierzcie mi to nie materialny stan posiadania stanowi o waszym szczęściu, o waszym być albo nie być.

Poczucie bezpieczeństwa, bo to wydaje się być zapewnione bogactwem materialnym, nie od nagromadzonej materii i pełnych kont bankowych zależy. Poczucie bezpieczeństwa należy budować w sobie. Jak ? Mieć wiarę, pewność, że nigdy nie jesteście sami, że nigdy nie jesteście skazani sami na siebie. Wielokrotnie pukam do waszych serc i do waszych umysłów i przypominam: nigdy, ale to nigdy nie jesteście sami. Nigdy, ale to nigdy was nie opuszczam. Nie bójcie się . Nie czujcie się samotni. Nie gromadźcie majątku ze strachu, strachu przed czym? Przed niedostatkiem? A cóż to jest niedostatek? To wasze ludzkie podejście do rzeczywistości, przez was wymyślonej rzeczywistości, że musi być i to , i to , i tamto. A jakże często musi być, bo ma sąsiad, musi być, by komuś coś udowodnić?

Czy naprawdę o to chodzi. Czy naprawdę czujecie się lepiej, gdy komuś coś udowodnicie, np. że macie więcej? Na jak długo macie tę pozorną radość ? I czy to naprawdę jest radość? Jakim kosztem dokonaliście waszych konkurencyjnych czynów? Jak się w perspektywie z tym czujecie? Na koniec pytanie: czy warto było zdobywać, by coś udowadniać?

Zdobywajcie wszystko czego pragniecie, ale z czystą intencja, dla własnej, prawdziwej radości, bez krzywdzenia innych.

A co z tymi, którzy mają niewiele, bądź wcale nie maja? Tym niejednokrotnie trzeba pomóc. Po to zorganizowaliście się w państwa, rozdzielając się na różnych – innych, by tym, którzy nie potrafią funkcjonować w waszej rzeczywistości, pomóc, podać rękę , pokierować. Po to daję wam różne dary, by się nimi dzielić. Po to jest ta różnorodność w was, różnorodność nie tylko w kolorze skóry, ale różnorodność talentów, którymi dysponujecie, które ja -Bóg wam dałem, by się tą różnorodnością cieszyć, ale i dzielić.

Kto powiedział, że ten , który nie ma w materii, nie ma nic. A przyjrzyjcie się tej osobie. A ta osoba, pozornie niemajętna, materialnie uboga, niechże się przyjrzy sama sobie i sprawdzi czy naprawdę niczego nie ma? Jakże często nie dostrzegacie darów własnych i cudzych. Jakże często wasze postrzeganie drugiego człowieka i samego siebie odbywa się tylko na bazie materii, materialnym posiadaniu. Jestem wart tyle, ile posiadam na koncie bankowym, jestem wart tyle, ile mam w portfelu. Jestem wart tyle, jaki na dzień dzisiejszy wykonuję zawód. Dzisiaj, bo nie masz gwarancji czy jutro twój zawód również będzie w cenie. I tak można mnożyć wasze poczucie wartości, tak naprawdę podyktowane kanonami mody. Stajecie się marionetkami mody, niewolnikami przez was samych wymyślonych standardów życia. W konsekwencji stajecie się niewolnikami stanu posiadania. Wasze szczęście uzależniacie od kanonów wymyślonych przez was, bądź narzuconych w konkretnym, niestety, bardzo często negatywnym celu, przez innych. I w ten oto sposób stajecie się posiadaczami czegoś w materii, ale w sercu, ale w duszy czujecie dyskomfort, niespełnienie, o którym jakże często nawet nie wiecie. Wiecie tylko ,że cos jest nie tak i dokręcacie sami sobie śrubę zdobywania kolejnych substytutów miłości, prawdziwej radości i prawdziwej przyjaźni. Nieprawdaż, że w końcu czujecie się samotni?

Spójrzcie wtedy na innych, szczególnie na tych, którzy posiadają mniej. Przyjrzyjcie się im. Spójrzcie, jak żyją, jak postępują, jakie mają zasady, jakie wielkie i otwarte nierzadko serca. To nie znaczy, że majętność materialna wyklucza wielkie i szlachetne serce, ale bardzo często gubione na drodze gonitwy za ciągłym zdobywaniem albo pilnowaniem zdobytego.

Przystopujcie, zatrzymajcie się i wy zamożni w materię tego świata, i wy ubodzy w materię tego świata. Przystańcie i przyjrzyjcie się swoim darom, które każdy z was ma w sobie. Odkryjcie je. Każdy człowiek na ziemi obdarowany jest talentami, każdy ma coś do zaoferowania drugiemu. Każdy ma w sobie miłość. Każdy może ja drugiemu zaoferować, podzielić się nią , obdarzyć nią bezinteresownie. Im więcej miłości, tym więcej radości, przyjaźni, życzliwości. Powiecie: miłością się nie da żyć. Ale miłość nie pozwoli zabrać drugiemu, ale miłość nie dopuści kradzieży, ale miłość nie dopuści oszustwa, nie zdobędzie kosztem innych. Miłość nie żyje kosztem innych, doprowadzając do skrajnych różnic majątkowych, od nadmiaru po głód. Od „wielodomności” po bezdomność ,itd., itd. Miłość doceni talent drugiego i nie wykorzysta w sposób nieuczciwy. Zadziała tak, by każdy był zadowolony i dowartościowany. Czy to niemożliwe? Możliwe i niezbędne i jedyne, jeżeli chcecie być naprawdę szczęśliwi, naprawdę spełnieni.

Cóż wobec tego wybierać? Tylko miłość. Tylko kierowanie się miłością , która niesie za sobą dobre intencje, a za nimi uczciwe działanie , przyniesie i sukces, i pieniądze, i radość i podział dóbr sprawiedliwy dla wszystkich. Powtarzam, każdy rodzi się z darami , talentami ,z wielkim i szlachetnym sercem. Pozwólcie tylko tym darom działać. Nie niszcie ich w sobie przede wszystkim błędnymi ocenami rzeczywistości, błędną oceną własnych prawdziwych potrzeb. Bądźcie wolni , słuchajcie swojego serca, tam są zawsze czyste intencje, a te nigdy nie zawiodą. Radość i dostatnie życie jest stanem naturalnym każdego człowieka, pod warunkiem zachowania czystych intencji w działaniu, dostrzegania i rozwijania własnych talentów. Chyba, że wybieramy drogę skromności i ascezy. To wasz wybór, który należy w społeczeństwie uszanować i nie klasyfikować w kategorii wartości: ma – to coś znaczy, nie ma – nic nie znaczy. Oj, znaczy , znaczy i to bardzo dużo, ten, który pozornie nie ma nic. Wie, co to jest prawdziwa wolność. Jest wolny, wolny od złudzeń. Zawsze macie wybór. Dotykajcie wszystkiego, o czym marzycie, ale pamiętajcie o czystości intencji i o zachowaniu własnej wolności.